Tel: 035 530278

Per chiamate urgenti puoi trovarci anche al nr. 035 3692093

GTA 5 do pobrania

Pies z kulawą nogą nie spodziewał się odcinkowej gry fabularnej na bazie Minecrafta. Jeżeli ktoś węszy klapę, to może się ogniem i żelazem rozczarować. Jakkolwiek nie istnieje do perfekcji.
Z każdą sąsiednią grą studio Telltale Games udowadnia, iż nie obawia się żadnego tematu. The Walking Dead? Istnieje. Game of Thrones? Odhaczone. Minecraft? Zapraszam bardzo. Szczególnie ten trzeci wydał mi się sporym zaskoczeniem tytuł, gdyż się wydawało mi, iż fabularyzowana baśń to pożegnalna materia, jakiej potrzebuje poniższa marka. Dopiero platforma obywatelska momencie zdałem samemu sprawę, że Minecraft gry do pobrania to nie tylko kompletna masa streamerów oraz poszukiwanie dołków, jakkolwiek także mocno powiększone uniwersum - uzupełnione licznymi książkami, historyjkami natomiast legendami. Owo wystarczający pozwany, aby nie skreślać owego już na starcie. Ego nie zapisałem, choć przyznam bezpośrednio, że za pierwowzorem nie przepadam - przypadkiem to materia kłujących w gały pikseli, a prawdopodobnie po prostu nie moich klimatów. Minecraft: Story Mode uznałem atoli za inną parę kaloszy i… pożądane byłoby było. Bo uciecha wnosi do otoczenia przygodówek od Telltale powiew świeżego powietrza, co najmniej pod paroma względami. Aczkolwiek nie jest bez chorób.
Drętwy jak kłoda
Za mną nie wcześniej pierwszy odcinek, jakkolwiek to, co percypowałem w The Medal of the Stone dosyć dobrze rokuje na przyszłość. Środkową postacią w bitwie widnieje Jesse, jaki wraz z kohortą przyjaciół nagle nadchodzi w samym środek tragicznych wydarzeń, które wstrząsneły światem Minecrafta. Fabuła nie jest jakoś specjalnie nowatorska a po zaliczeniu pierwszego obrębu o tyle o ile wiadomo, o co będzie chodziło w dodatkowych. Im skromniej powiem, o tyle lepiej, jakkolwiek ogółem cieszę się, że historia nie godzi w tychże, którzy nie istnieją do końca obeznani z tematem pierwowzoru. Odmienna przypadek, że pierwszy epizod oddał mi trochę nierówny - przez pierwsze dwa nadziały ziewałem jak opętany się, acz od trzeciego stało się już zdecydowanie prawidłowiej. Sama postać Jesse’ego póki co nie porywa - być może następujące epizody przyniosą dowolny zwrot, ale na tę chwilę krajowy gagatek wypada wystarczająco słabo. Do mistrzowskiego a cynicznego bohatera z Tales from the Borderlands nie ma nawet startu, chociaż w mnóstwa miejscach sili się na podobny grymasy. Jednak bez fajerwerków.
Same wybory podobnie mają trochę odmienną wagę niż np. w Game of Thrones, gdzie wygodnie w wzroku mgnieniu możemy uśmiercić 1 kluczową postać. Tu na szali istnieją co najwyżej dobre stosunki z kompanami. Przystępując na pomysł koleżanki na przykład, Jesse zawiódł własnego kumpla i tak dalej. Bezzwłocznie widać, iż Minecraft: Story Mode celuje raczej w braterstwo niż poświęcenie, choć w jednym miejscu faktycznie zabawił się trochę w Grę o Tron rzeczoną. I nie tu o nagości mówię. Inna casus, że asortyment z pierwszego rozdziału partycypował na tyle zerojedynkowy poprzedni, że… najprawdopodobniej ustawił całkowity dalszy rozdział pod rożkiem fabuły - i co najmniej tak mnie się drukuje. Ale wręcz bohatera trochę szkoda, bo nijakością uchodzi od chwili niego na kilometr. W znacznym stopniu ciekawiej rysują się aczkolwiek jego towarzysze, jakich egzystowałby mi autentycznie szkoda, gdyby byt im się stało. Ale z drugiej strony być może taki właśnie mapa miało Telltale Games - skupić uwagę na innych, a nie na samym samemu.
Klocek do klocka
W grze widać też parę fajnych zabiegów, które mają prawo przetrzeć szlaki gwoli kolejnych tytułów owego producenta. Twórcy dysponowali już chyba całkiem zarzutów, iż ich produkcje to w wyższym stopniu interaktywne filmy aniżeli pełnoprawne gry a w wielu pomieszczeniach zaskoczyli. Na przykład w owym czasie, gdy okazało się, iż konfrontując się z creeperami zdołam jednocześnie… poruszać się swoją postacią do przodu natomiast w tył. Zawiera jak byt absolutnie oczywistego, ale w pozostałych grach od chwili Telltale czegoś takiego nie uświadczymy. Minecraft: Story Mode to więc nie tylko przegląd serii QTE, aliści też sprawdzian pod spodem kątem uników - czasem łatwo go zawalić. Ciekawym urozmaiceniem jest plus stolik do wytwarzania rzeczy. Wiadomo, minecraft do wzięcia nie byłby Minecraftem, o ile nie zahaczał o rzemieślnicze klimaty. Tu rzeczony stół ukazuje się w bieżących momentach, gdy np. trzeba rozbroić jedną pułapkę albo pobudować naprędce prowizoryczną trampolinę.
Bohater wykorzystuje co więcej zestaw, które zbiera po drodze. Cudownie, atoli akurat w tej kwestii przydałoby się sporzej swobody. Jesse często chwali się posiadaniem składników, jakich… wcale nie zbierałem, oraz przynajmniej nie dysponowałem na to bezpośredniego wpływu. Po prostu rozmawia, że gdy szliśmy przy użyciu las owe zebrał cokolwiek drzewa, a pokonując groźnego pająka zdobył nieco pajęczej sieci. Sam jeden wolałbym, iżby owe gracz csgo pobierz zbierał po drodze potrzebne materiały oraz musiał liczyć się spośród konsekwencjami, gdyby ominął jakiś ważny cząstka. Czy kolejne argumenty przyniosą jakąkolwiek nawałnicę w tym temacie? Nie jestem pewny, ale bardzo na to liczę. Dodatkowo Minecraft: Story Mode może się pochwalić zdecydowanie najfajniejszym motywem muzycznym w menu gry. Zapętlony kawałek z miejsca wpada w narząd słuchu oraz od razu nastraja na przygodę. Tales from the Borderlands powinno najlepsze utwory w intro i outro, ale jeśli chodzi o menusy - rządzi Minecraft.
Po zaliczeniu „pilota” jestem dobrej sądzi - przekonać aż do siebie antyfana Minecrafta, za którego pomimo to się uważam, nie jest łatwo. Niezwykłe zdarzenie szuka do przewidywalnego finału, atoli owe, w jaki sposób Telltale ubierze ją po drodze nęci mi aż dodatkowo. Główny gieroj wydaje się przeciętny, ale wystepuje w kilku typach (również kobiecych) oraz nadrabia koleżankami. Oraz drobne zmiany w rozgrywce gry do pobrania mogą opuścić temu tytułowi lecz wciąż na plus. Nie spodziewam się wyciskacza łez w finale, jakkolwiek przyznam, że niesłychanie chciałbym się mamić. Telltale na szczęście ceni i potrafi wstrząsać tudzież tego im życzę.